Tu jesteś:

Blog firmowy Trustnet

140 tysięcy aplikacji i 3 miliardy ściągnięć…

Takimi wynikami chwali się sklep z aplikacjami dla urządzeń mobilnych giganta zza oceanu, z jabłuszkiem w logo. Robi wrażenie, tym bardziej, że trend zapotrzebowania na rozwiązania mobilne jest zdecydowanie wzrastający. Do takiego stanu rzeczy w znacznym stopniu przyczyniają się giganci rynku, którzy sami napędzają koniunkturę i forsują swoje (wzajemnie niekompatybilne) mobilne rozwiązania. Oczywiście polski rynek to nie ta skala, a i moda na rozwiązania mobilne, nie jest jeszcze tak powszechna jak za oceanem. Trudno jednak negować fakt, że internet mobilny jest obok, rozwija się i nigdzie się nie wybiera. Im wcześniej zdamy sobie sprawę z tego faktu, tym lepiej. Dlaczego zatem nie ugryźć kawałka tego lukratywnego „mobilnego” tortu?

Podstawowym problemem jest mnogość platform systemowych w urządzeniach mobilnych (Android, iOS, Symbian, Windows Mobile) i ich wzajemna niekompatybilność. Decydując się dzisiaj na projekt aplikacji natywnej – czyli takiej która działa bezpośrednio na urządzeniu – musimy korzystać z dedykowanego zestawu narzędzi (SDK) dla danej platformy. Co w przypadku, gdy zależy nam na przenośności, wiąże się z pisaniem wielu wersji tej samej aplikacji na poszczególne systemy – dodatkowy czas i koszty. Jednak wraz z obecnym gwałtownym rozwojem aplikacji typu RIA, i coraz wiekszymi możlwiościami przeglądarek, pojawia się alternatywne rozwiązanie…

Mobilne aplikacje webowe – uruchamiane w przeglądarce urządzenia przenośnego, funkcjonujące na zasadzie „otwórz przeglądarkę, wpisz adres URL i ciesz się swoją aplikacją”.

Już teraz rozwiązania te oferują wygląd i funkcjonalność zbliżoną do tych, oferowanych przez aplikacje natywne, a wraz z wejściem na rynek zaawansowanych rozwiązań jak ustandaryzowana obsługa audio i wideo, grafika 3D wspierana przez WebGL (dla gier 3D i modelowania), obsługa grafiki 2D i animacji, usprawnienia komunikacji, wsparcie dla geolokalizacji, lokalne magazyny danych, bazy SQL, cachowanie zasobów (tak, że będą dostępne po przejściu w tryb offline) przeglądarka stanie się kompleksowym graficznym środowiskiem do uruchamiania aplikacji.

Dodatkowym atutem, są pojawiające się, znakomite narzędzia jak Sencha Touch – pierwszy oparty na HTML5, wieloplatformowy framework dla twórców aplikacji mobilnych. Powstały z połączenia lidera rynku rozwiązań biznesowych – biblioteki komponentów Ext JS, służącej do szybkiej budowy interfejsów i bogatych aplikacji internetowych (nasz firmowy CMS) wraz z jedną z najlepszych bibliotek Javascript dla urządzeń mobilnych – JQTouch.

Z pomocą Sencha Touch, będziemy mogli pisać aplikacje do złudzenia przypominające rozwiązania znane z telefonów Apple’a, obsługiwane zaawansowanymi zdarzeniami dotykowymi, oferujące dowolną funkcjonalność: od mobilnego uzupełnienia systemów do zarządzania kontaktami z klientami, przez biurowe aplikacje raportująco-użytkowe, po aplikacje do zarządzania sieciowym łańcuchem dostaw (SCM).

Mimo, że obecnie prym nadal wiodą aplikacje natywne (póki co szybsze i bardziej niezawodne), to przyszłość mobilnych aplikacji webowych i tego stosunkowo młodego rynku maluje się kolorowo. Wraz z rozwojem nowych narzędzi i technologii, środek ciężkości projektowania mobilnego będzie przesuwał się w stronę aplikacji przeglądarkowych. Pokonanie obecnych słabości tych rozwiązań, jest tylko kwestią czasu – kombinacja wzrastającej mocy obliczeniowej urządzeń przenośnych, dalszy rozwój WebKita, większa ilość RAM, nowy interpreter Javascript – Nitro, to tylko niektóre przesłanki pozwalające z całą stanowczością twierdzić, że sieć stanie się nieuchronną platformą zarówno dla aplikacji mobilnych jak i tradycyjnych.

Autor: 5 lipca 2010