Tu jesteś:

Blog firmowy Trustnet

Prywatność w internecie w Twoich rękach

Bezpieczny_internet

Nowelizacja ustawy o Policji stała się w ostatnim czasie mocno politycznym tematem. Przypomnijmy wydarzenia w skrócie. W Sejmie poprawka przeszła 15 stycznia 2016 roku (opozycja głosowała przeciwko), następnie została zatwierdzona w Senacie 29 stycznia, a końcowy podpis prezydent Andrzej Duda złożył 3 lutego. Zapisy dotyczyły uprawnień w zakresie monitoringu i nadzoru obywateli nie tylko dla funkcjonariuszy policyjnych, ale również pracowników pozostałych służb jak m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Abstrahując od dyskusji politycznych, popierania polityków bądź kontrowersji, z którymi wiąże się nowelizacja, całe zamieszanie miało ważną zaletę. Zaczęto mówić o bezpieczeństwie korzystania z internetu i związanej z nim prywatności każdego użytkownika.

Pytanie o inwigilację w internecie nie brzmi „czy jest„, tylko „jak bardzo„. Podczas codziennego przeglądania stron możemy ją odczuć za sprawą tak niepozornej rzeczy jak dopasowana do naszych ostatnich zapytań w wyszukiwarce reklama produktów. Jednak według oficjalnych danych za 2014 rok aż 11 polskich służb wystąpiło do operatorów komórkowych o informacje związane z konkretnymi osobami. Takich zapytań było aż 2 mln 117 tys. razy, czyli 24% więcej niż miało to miejsce w 2013 roku. Z kolei Google dostał 1046 nakazów udostępnienia danych, z których pozytywnie rozpatrzono 28 – 31%.

Jesteś najlepszą ustawą anty-inwigilacyjną

Poniżej przedstawiamy kroki do wzmocnienia swojej prywatności w internecie bez potrzeby sięgania po fachową wiedzę. Bardziej profesjonalne metody przedstawimy w następnym tekście z tego cyklu.

Minimalizm w profilach

Większość z nas nie zamierza rezygnować ze społecznościowych funkcji internetu. Prawda jest taka, że sporo informacji o sobie przekazujemy sami. Postarajmy się ograniczać szczegóły, które wypuszczamy w globalną sieć. Nie musimy posiadać rozbudowanych profili, ani też podawać prywatnego maila przy każdej rejestracji. Filtrujmy uważnie informacje, którymi dzielimy się na łamach portali społecznościowych. Nie trzeba kasować swoich profili i przechodzić w tryb offline. Wystarczy znać granicę dzielenia się wiedzą o nas samych.

Konsumpcja znajomych ciasteczek

Pod niepozornym pojęciem „ciasteczek” (cookies) kryją się niewielkie informacje, które odwiedzana przez nas strona zapisuje na urządzeniu, dzięki któremu  przeglądamy internet. Zapisują się nie tylko na dysku komputera, ale także na smartfonach, jeśli to ich używamy używamy w dane chwili do internetu. Zapamiętują m.in logowania do konta na serwisie lub towary dodane do koszyka w sklepie internetowym. Śledzą nasze zachowanie na stronie, dzięki temu przy kolejnych odwiedzinach serwery dopasują nam portal według indywidualnych preferencji. Co ważne, w przeglądarkach możemy wybrać strony, którym pozwolimy na zbieranie takich danych przy jednoczesnym odrzucaniu na witrynach, do których nie jesteśmy pewni.

Twórcza wena wobec haseł

Mamy nadzieję, że wśród najpopularniejszych haseł zeszłego roku nie odszukaliście Waszego 😉 Bezpieczne hasło nie powinno się powtarzać na kilku serwisach, zawierać małe i duże litery wraz z cyframi i znakami specjalnymi bądź interpunkcyjnym. Źródło via Slate.com

Hasło

 

Przechodzenie obok tłumu

Spójrz na profile społecznościowe obcych osób. Jeśli masz wrażenie, że dowiedziałeś się z nich czegoś, czego nie poznałbyś przy przelotnym spotkaniu w realnym życiu, to znak, że taka osoba ujawniła za dużo. Spójrz z podobnej perspektywy na własne konto.

Odpowiedzialność za własne imię i nazwisko

Portale społecznościowe zachęcają do interakcji między użytkownikami. Wśród nich toczą się zażarta dyskusje, często wykraczające poza poziom uznawany w życiu bez internetu. Powstrzymaj się od wpisów, których nie powiedziałbyś poza ekranem komputera. Mogą okazać się kłopotliwe. Liczą się także „lajki”, która zostawiasz. Można własnoręcznie sprawdzić, jak sformatował nas Facebook według zainteresowań pod tym linkiem. Nie tylko sprawdzić, ale nanieść odpowiednie korekty.

Zamykanie drzwi za sobą

Niewylogowanie się z konta pocztowego bądź portalu społecznościowego najczęściej kończy się żartami kierowanymi przez naszych znajomych. Zdarza się jednak, że otwartą „furtkę” zastają obce osoby, a zmiana hasła staje się dla nas najmniejszym problemem. Znacznie poważniejsze konsekwencje grożą w sytuacji, gdy taka osoba zaczyna korzystać z naszego konta.

Pasażerowie na gapę

Z sieci Wi-Fi nie zawsze korzysta wyłącznie właściciel bądź osoby przez niego uprawnione. Upewnij się, że nie jest to twój przypadek. Zmień hasło na solidne i wieloznakowe, bądź skorzystaj z kodowania WPA.

Łyżka dziegciu

Najsłabszą stroną Twojego bezpieczeństwa może okazać się…strona, z której korzystasz. Nawet przy korzystaniu z zapor sieciowych i antywirusa, nie masz wpływu na to, czy z takich samych zabezpieczeń korzysta właściciel strony, który przetrzymuje część Twoich danych. W sytuacji włamania do serwisu, Twoje dane padają ofiarą jako pierwsze. Żeby zminimalizować ryzyko, ogranicz limity płatności internetowych. Unikniesz dzięki temu wysokich rachunków, o których możesz nie zdawać sobie sprawy. Czytaj przy tym uważnie umowy – w pisanych małych drukiem umowach możesz natknąć się m.in. na zapisy o automatycznym przedłużaniu usług bądź ukrytych kosztach.

Zła wiadomość jest taka, że powyższe uwagi nie oznaczają, że Twoja obecność w internecie nie będzie wiązała się z nieprzyjemnymi konsekwencjami.

Autor: 19 lutego 2016